Blog filmowy: subiektywnie o filmach

Wpis

czwartek, 30 grudnia 2010

Najlepsze filmy pierwszej dekady XXI wieku według Klubu Miłośników Filmu - 100. The Village

Całkiem niedawno mój ulubiony portal filmowy, a więc Klub Miłośników Filmu opublikował swoją listę 100 najlepszych filmów pierwszej dekady XXI wieku [click]. Postanowiłem więc (trochę inspirując się poczynaniami bohaterki filmu Julie & Julia) prześledzić wspomnianą listę krok po kroku.

 

Otwieram zatem projekt zaplanowany na 100 dni. Każdy wpis składał się będzie z dwóch części. Pierwsza zawierać będzie wszystko to co pamiętam na temat filmu zaplanowanego na wieczór (o ile oczywiście już dany film widziałem). Druga zaś to wrażenia "na gorąco" po filmie obejrzanym dzień wcześniej (w związku z tym, że projekt rozpoczyna się dzisiaj - drugiej części wyjątkowo nie będzie).

 

Nie chcę absolutnie poprawiać listy sporządzonej przez KMF ani polemizować z dokonanym wyborem. Jestem zwykłym zjadaczem chleba i bardzo daleko mi do rangi krytyka, czy nawet do prowadzenia polemiki na temat treści i formy dzieła. Raczej chcę sprawdzić, w jakiej części gusta moje (a więc zwykłego widza) i autorów tekstu (a więc jakby nie było - "filmowych wyjadaczy") się pokrywają.

 

Zatem lokalna wypożyczalnio DVD - nadchodzę!

 

The Village (Osada)

Rok produkcji: 2004

Reżyseria: M. Night Shyamalan

Scenariusz: M. Night Shyamalan

Budżet filmu: ok. 70 000 000 USD

 

Osadę widziałem bardzo dawno, ale za to kilkakrotnie. Zresztą niemal wszystkie filmy M. Night Shyamalana bardzo do mnie przemawiają. Akurat z tego obrazu pamiętam szczególnie niesamowite scenerie, wspaniałą muzykę oraz niebywale kreatywny pomysł na zamieszkujące las "strachy" (idealnie wkomponowane w całą atmosferę osady). Do tego tak niebywałe i niezrozumiałe na początku detale jak całkowite usunięcie z palety barw czerwieni. Film niesamowity, ponieważ umieszcza nas w nieokreślonym czasie i nieokreślonym miejscu, a gdy już przyzwyczaimy się do oglądanego świata i czynimy jakieś założenia co do prawdopodobnych ram czasoprzestrzennych - dowiadujemy się w jak wielkim błędzie byliśmy.

 

Zaczynamy więc widowisko od bardzo wysokiego poziomu, przynajmniej na etapie wspomnień. Ciekaw jestem jak odbiorę ten film po dłuższej przerwie i czy moje wrażenia (zwłaszcza w warstwie estetycznej) będą równie silne co za pierwszym razem.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kozownicki
Czas publikacji:
czwartek, 30 grudnia 2010 10:35

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny