Blog filmowy: subiektywnie o filmach

Wpis

środa, 06 kwietnia 2011

Projekt: 100 najlepszych - 51. Up

Up

Rok produkcji: 2009

Reżyseria: Pete Docter, Bob Peterson

Budżet: ok. 175 000 000 USD

 

Mam dylemat jeżeli chodzi o ten film. Z jednej strony mamy fantastyczny wstęp. Otwarcie zasługuje na nagrodę bez dwóch zdań. Później też jest nieźle... no właśnie - tylko "nieźle". Po początkowym fragmencie obiecywałem sobie bardzo wiele, zwłaszcza że podjęty temat miał bardzo duży potencjał. Nie chcę napisać, że mi się nie podobało, bo byłaby to nieprawda. Animacja jest bardzo dobra, postaci są całkiem ciekawe, gagi znakomite (GPS), no i przekaz jest niesłychanie mądry. Skąd więc moje mieszane uczucia?

 

 

Prolog do filmu jest przepiękny - zamknięte kilka sporych rozdziałów życia w kilkunastu minutach. Od zapoznania się, przez pierwsze spotkania, wspólna młodość, małżeństwo, życie... i niestety smutny koniec. I jeżeli znajdzie się ktoś, kto nie zapłakał na pogrzebie żony Carla, to śmiem twierdzić że jest nieczułym i bezdusznym draniem. Cała ta historia jest opowiedziana tak sugestywnie i w sposób tak wyważony, że nie sposób nie poczuć tego co dzieje się na ekranie.

 

 

I tu pojawia się problem. Bo po znakomitym prologu jest już nieco gorzej. Oczywiście operacja "balon" jest zrobiona spektakularnie i na twarzy pojawił mi się wyraz zachwytu, to niestety już po tym obiecującym początku wyprawy robi się nieco nudnawo. Nie wciągnęła mnie już ani historia ptaka, ani też specjalnie nie porwały mnie gadające psy. I tak jak na początku był to film o ludziach - od młodości, miłości, szczęściu, ale też o umieraniu, samotności, starości. Tak nagle tematem stał się jakiś poszukiwany ptak i gadający pies z problemem tożsamości. A może nie rozumiem jakiejś metafory. I żeby było jasne - wiem, że film jest o pogoni za marzeniami, że każdy wiek jest dobry, żeby zacząć się spełniać itd. Natomiast dlaczego psy i ptak stanowią tak dużą część scenariusza. Mnie ciekawiły losy człowieka, a nie lokalnej fauny.

 

 

Żeby się nie rozpisywać - jako film animowany jest bardzo dobry. Twórcy przemycają do swojego filmu bardzo szerokie spektrum emocji, ubierają je w znakomitą formę i w zasadzie wykonują kawał dobrej roboty. Szkoda tylko, że początkiem postawili sobie bardzo wysoko poprzeczkę, której już nie przeskoczyli. Tak czy inaczej - bardzo sympatyczna, ciekawa i pouczająca bajka, zatem śmiało sadzać dzieci przed ekranem, a samemu spojrzeć na życie trochę z innej perspektywy.

 

 

Cytat na dziś:

"Your voice sounds funny."

 

 

-- Michał Kozownicki

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
kozownicki
Czas publikacji:
środa, 06 kwietnia 2011 14:43

Polecane wpisy

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny